The Nighthold: Gul'down

thumbnail
The Nighthold: Gul'down


Były dramy, wzloty i upadki ale cel udało się osiągnąć. Ostatni boss The Nighthold, słynny w całym Azeroth, Dreanorze a nawet na Argusie Gul'dan padł! Sam encounter był dosyć długi, złożony z trzech, kompletnie od siebie różnych faz. To pierwszy w historii gry end content boss, który zdecydowanie preferował klasy melee, a rangedzi po prostu mieli być. Dobrze, żeby przy okazji robili mechaniki w P1, nie zgineli od oczu/ogni/wiatrów w P2 i coś tam poklikać w samym P3, gdzie to i tak melee miało robić DPS. Walka długa i trudna, ale udało się go zabić w 170 pullkach. I nie tylko przed nowym raid tierem, ale również przed pierwszymi major nerfami tego bossa. Niby pulli nie dużo ale biorąc pod uwagę 12-minutową walkę to robi się z tego całkiem długi progress. Nie zabrakło też sporej dawki humoru. Memów o Tamicie przebitym bolcem na kill próbie, fruwającym Dziewoją, zabijającym wszystkich po kolei Chorym, scycie śmierci Nyrha, czy Shuriuelu i jego portalu donikąd. Takich rzeczy się nie zapomina. Trzecia pozycja w polskich rankingach została utrzymana, w tych światowych może bez szału, ale jak na to co się działo podczas progressu to wyszło całkiem nieźle.

Patrząc z szerszej perspektywy, to The Nighthold jako instancja raidowa jest bardzo miłym zaskoczoniem. Świetne efekty wizualne oraz przepiękna sceneria umilały czas na progresie. Możliwość wybierania kolejności bossów po pierwszych trzech kukłach bardzo się sprawdziły. Natomiast ostatnie trzy encountery to ewidentny wzrost trudności w stosunku do poprzednich. Z tego wszystkiego wyszła według mnie świetna instancja której progress trwał w przypadku naszej gildii równo trzy miesiące i dał na tyle dużo zapasu, aby odetchnąć przed kolejnym raidowym patchem. Kilka bossów było świetnie przemyślanych, bardzo podobała mi się Aluriel, Trillax czy Anomalia. Bardzo ciekawym pomysłem był cały encounter Elisande. Pojawienie się Illidana na Guldanie było epickiem doznaniem. Ale to Augur (zwany Starym Ogórem) był dla mnie zdecydowanie najlepszym bossem tej instancji. Niby banalny w pomyśle, ale wymagając niezłej organizjacji, robienia maksymalnego dpsu mimo konieczności poruszania się, odpowiedniego target switcha z rozplanowaniem cedeków na ostatniej fazie oraz nie wybaczającym allahu akbar błędów.

Jako GM muszę przyznać, że w dziejach naszej gildii był to zdecydowanie najtrudniejszy okres. Wprowadził bardzo dużo zmian, która sprawiły, że Gildia została całkowicie przebudowana. Wiele wspaniałych osób opuściło nasze szeregi, niektórzy z nich przeszli na zasłużoną emeryturę by wyjechać w Bieszczady a inni natomiast woleli się sprzedać za przysłowiowe 30 srebrników. Była jeszcze garstka osób, którym musieliśmy podziękować za wspólną grę.

Ale jak mówi stare WoWe powiedzenie "People Come, People go". Na ich miejsce dołączyli nowi gracze, pełni zapału i chęci do gry! Zmotywowani do zabijania kolejnych bossów i głodni progressu. Atmosfera poprawiła się zdecydowanie, raidy zaczynają się przed czasem, wipe'y na trashach czy afkowanie nagle zniknęły i poprawiła się komunikacja. Tylko wojny na swapblastery dalej takie same xD

Halo, gdzie jest nasz gildiowy skryba Hegan?! - dzięki za edycje i korekty

Chce też podziękować wszystkim osobom z First Killa: Dziewoja, Nyrh, Darth, Dardu, Hekk, Karain, Prochal, Czeko, Chory, Kanzaki, Tamitia, Aduravita, Popkorn, Kaminaris, Susana, Cryno, Yuffie, Symulacja oraz Shuriel

Tym którzy nie mogli tego bossa zabić ale znacząco pomagali nam w progressie czy to tego bossie czy też wcześniejszych: Now, Reava, Luxi, Dewolaj, Frua oraz Sarevook.

Dziękuję również wszystkim innym członkom gildii którzy powodują że udało nam się utworzyć tak fajną społeczność przesiadującą na TS3, grającą wspólnie m+, splity oraz altruny.

Filmik z First Killa

 

1 Komentarz

  • avatar
    luxipux May 19, 2017 at 10:10 AM
    gz penixy oraz gz tamit za pierwsze bolcowanie w rzyci :D